Najlepszy początek sezonu Gryfa Słupsk S.A. od kilku lat

Na sobotni mecz do Kościerzyny jechaliśmy z kompletem zwycięstw w czwartej lidze pomorskiej. Tak dobrego początku sezonu nie mieliśmy od kilku lat. Jednak, mimo że byliśmy faworytami spotkania z Kaszubią, gospodarze zawsze są groźni na swoim terenie. Trener Bednarczyk zdecydował się na kilka zmian w wyjściowej jedenastce i na ławce usiedli Amoah, Stasiak i Bednarczyk.

Od początku spotkania zmusiliśmy drużynę gospodarzy do defensywy dominując w środku pola. Często piłkarze z Kaszubii wybijali piłkę próbując wytrącić nas z z rytmu i w ten sposób zniwelować naszą przewagę. Na początku meczu mieliśmy kilka rzutów rożnych po jednym z nich piłkarz Kaszubii w walce o piłkę z Fabianem Sowińskim niefortunnie nastrzelił piłkę ręka i sędzia podyktował rzut karny dla Gryfa. Do piłki podszedł kapitan Michał Szałek i pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Po strzeleniu gola dalej utrzymywaliśmy się przy piłce i kontrolowaliśmy spotkanie. Duże niebezpieczeństwo dla gości stworzyły strzały Michała Szałka i Kacpra Jendrucha. Drużyna z Kościerzyny próbowała atakować, ale ich ataki były kończone przed szesnastym metrem przez naszych defensorów. Podsumowaniem pierwszych minut meczu może być fakt, że pierwszy celny strzał gospodarze oddali dopiero w 25 min. Kontrolowaliśmy mecz, rozgrywaliśmy piłkę w środku pola atakując na zmianę raz lewą a raz prawą stroną boiska, gdzie dobrze radzili sobie Oskar Zieliński i Damian Kopciński, rozgrywający pierwszy mecz w podstawowym składzie Gryfa.

Właśnie Kopciński w dużej mierze przyczynił się do zdobycia drugiej bramki dla Gryfa. Przedarł się prawą strona boiska i dośrodkował, po czym obrońca zbyt delikatne wybił piłkę wprost na głowę Tomasza Piekarskiego, który przytomnie zgrał do Fabiana Sowińskiego. Ten uderzył z całej siły, jednak bramkarz sparował piłkę w lewą stronę pod nogi Damiana Mikołajczyka, który dokładnie dograł do Tomasza Piekarskiego, a ten z trzech metrów umieścił piłkę w bramce.Wynik do końca pierwszej połowy nie uległ już zmianie i przy prowadzeniu 2:0 schodziliśmy zadowoleni do szatni.

Od początku drugiej połowy drużyna gospodarzy rzuciła się do odrabiania strat i zaatakowała śmielej co było przyczyną naszej nerwowości. Nie umieliśmy dłużej przytrzymać piłki. Trener Bednarczyk widząc kłopoty naszego zespołu wprowadził Stasiaka oraz Bednarczyka za Kopcińskiego i Zielińskiego.

W 72. min. spotkania tracimy bramkę po indywidualnej akcji zawodnika Kaszubii, który mija kilku naszych zawodników i strzela tuż przy słupku z ok. szesnastu metrów. To jeszcze bardziej zachęciło gospodarzy do śmielszych ataków na naszą bramkę. W zespole Gryfa kolejne zmiany uspokoiły trochę grę w środkowej części boiska. Najpierw na placu gry pojawił się Wojciech Barnik, a chwilę później Joseph Amoah. Własnie ten ostatni zdominować prawą stronę boiska, na której w bardzo ładnym stylu minął swojego przeciwnika i dośrodkował piłkę  wprost na nogę Kacpra Bednarczyka. Ten dokładnym podaniem z pierwszej piłki podał do nadbiegającego Tomasza Piekarskiego, który strzałem w długi róg nie dał szans bramkarzowi. W końcówce meczu drużyna Kościerzyny zmniejszyła jeszcze rozmiary porażki strzelając w 90. min. gola na 2:3.

Gryf Słupsk: Kędzia, Szałek, Staniaszek, Więckowski, Felisiak, Jendruch, Piekarski, Kopciński, Zieliński, Słowiński, Mikołajczyk.

Kaszubia Kościerzyna: Pupkalipiński, Siemko, Wenta, Januszewski, Krysiński, Bujnowski, Formela, Dziadkowiec, Bucholc, Żukowski, Wąs.